Wydrukuj tę stronę

Do Apollina

 

1.2.2.2-Tworczosc-poezja-struna-swiatla



 

1

Cały szedł w szumie szat kamiennych
laurowy rzucał cień i blask


oddychał lekko jak posągi
a szedł jak kwiat


we własną zasłuchany pieśń
lirę podnosił na wysokość milczenia


zatopiony w sobie
źrenicami białymi jak strumień


kamienny
od sandałów
do wstążki we włosach

 

zmyślałem twoje palce

wierzyłem twoim oczom

bez strun instrument

ręce bez dłoni


oddaj mi
młody okrzyk
wyciągnięte ręce
i głowę moją
w ogromnym pióropuszu zachwytu


oddaj moją nadzieję
milcząca biała głowo


cisza –

pęknięta szyja


cisza –

złamany śpiew


2


Pierwszego dnia młodości
nie dotknę cierpliwy nurek


wyławiam teraz tylko
słone strzaskane torsy


Apollo śni się po nocach
z twarzą poległego Persa


mylne są wróżby poezji
wszystko było inaczej


inny był pożar poematu
inny był pożar miasta
bohaterowie nie wrócili z wyprawy
nie było bohaterów
ocaleli niegodni


szukam posągu
zatopionego w młodości


pozostał tylko pusty cokół –
ślad dłoni szukający kształtu

  

 

       Wybrane wiersze

 

          >  Dwie krople

 

          >  Nike, która się waha

 

 

             >  Do Apollina

 

                 

 

 

                  >  Do Marka Aurelego