Wydrukuj tę stronę

Modlitwa Pana Cogito – podróżnika

 

1.2.2.2-Tworczosc-poezja-poziom-3-raport-z-oblezonego-miasta



 

 

Panie

dziękuję Ci że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny


a także za to że pozwoliłeś mi w niewysłowionej dobroci Twojej
być w miejscach które nie były miejscami mojej codziennej udręki


- że nocą w Tarquinii leżałem na placu przy studni
i spiż rozkołysany obwieszczał z wieży Twój gniew lub wybaczenie


a mały osioł na wyspie Korkyra
śpiewał mi ze swoich niepojętych miechów płuc melancholię krajobrazu

 

i w brzydkim mieście Manchester odkryłem ludzi dobrych i rozumnych

 

natura powtarzała swoje mądre tautologie:
las był lasem morze morzem skała skałą

 

gwiazdy krążyły i było jak być powinno - Iovis omnia plena

 

- wybacz - że myślałem tylko o sobie gdy życie
innych okrutnie nieodwracalne krążyło wokół mnie jak wielki
astrologiczny zegar u świętego Piotra w Beauvais

 

że byłem leniwy roztargniony zbyt ostrożny w labiryntach i grotach


a także wybacz że nie walczyłem jak lord Byron o szczęście ludów podbitych
i oglądałem tylko wschody księżyca i muzea

 

- dziękuję Ci że dzieła stworzone ku chwale Twojej udzieliły mi cząstki swojej tajemnicy
i w wielkiej zarozumiałości pomyślałem
że Ducio van Eyck Bellini malowali także dla mnie

 

a także Akropol którego nigdy nie zrozumiałem do końca
cierpliwie odrywał przede mną okaleczone ciało

 

- proszę Cię żebyś wynagrodził siwego staruszka
który nie proszony przyniósł mi owoce ze swego ogrodu
na spalonej słońcem ojczystej wyspie syna Laertesa

 

a także Miss Helen z mglistej wysepki Mull na Hebrydach
za to że przyjęła mnie po grecku i prosiła
żeby w nocy zostawić w oknie wychodzącym na Holy Iona
zapaloną lampę aby światła ziemi pozdrawiały się

 

a także tych wszystkich którzy wskazywali mi drogę i mówili
kato kyrie kato

 

i żebyś miał w swej opiece Mamę ze Spoleto Spiridiona z Paxos
dobrego studenta z Berlina który wybawił mnie z opresji
a potem nieoczekiwanie spotkany w Arizonie wiózł mnie do Wielkiego Kanionu
który jest jak sto tysięcy katedr zwróconych glową w dół

 

- pozwól o Panie abym nie myślał o moich wodnistookich szarych niemądrych prześladowcach
kiedy słońce schodzi w Morze Jońskie prawdziwie nieopisane

 

żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia


a nade wszystko żebym był pokorny
to znaczy ten który pragnie źródła

 

dziękuję Ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny

 

a jeśli jest to Twoje uwodzenie jestem uwiedziony
na zawsze i bez wybaczenia

 

 

      Wybrane wiersze


          >
  Modlitwa Pana Cogito

          >  Potęga smaku

 


                 >
  Pan Cogito i wyobraźnia


                 >
  Raport z oblężonego Miasta

 


       >
  Przeczucia eschatologiczne Pana Cogito